poniedziałek, 28 czerwca 2010

Konfitura truskawkowa - przetwory

Sezon truskawkowy już powoli się kończy, a ja jak zwykle na ostatni gwizdek zdążyłam z przetworami.




W kwestii konfitur, dżemów itp. jestem straszną tradycjonalistką .
Nie ma mowy o żadnym cukrze żelującym !!!
Prawdziwe dżemy i konfitury powstają w ciągu kilku dni, a nie godzin.
Najpierw owoce muszą z syropem puścić sok, potem powolne podgrzewanie uwalnia sok z owoców , a na końcu owoce nabierają pięknej szklistej barwy i osiadają na dnie :)

Korzystam z  książki którą moja mama otrzymała w latach 70 - tych , za wzorową pracę i ' wykonanie normy' w swoim zakładzie pracy :)))
Książka już swoje przeszła , przez nasze rączki ( moje i rodzeństwa) jest cała pomalowana kredkami, nie ma okładki, a kilka kartek jest pochlapane dżemem:)
 

Ale przepisy są czytelne, wiec większego problemu nie ma.

Uwielbiam czas lata i jesieni - tyle warzyw, owoców z których można wyczarować mnóstwo przetworów na długa zimę.
Co roku obiecuje sobie, że nie będę szaleć.
Ale nie potrafię się oprzeć - i idą w ruch owoce, cukier i duuuzo słoiczków:)

Póki jeszcze truskawki są , zachęcam Was do wykonania przynajmniej jednej małej porcji konfitury :)

Wykonanie:
Na 1 kg oczyszczonych truskawek należy przygotować syrop z 1,5 kg cukru i 0,5 litra soku truskawkowego, innego soku lub wody.
Sok / wodę należy zagotować, następnie porcjami wsypać cukier, mieszając co jakiś czas. 
Gotujemy tak długo aż syrop zrobi się klarowny.
Gorącym syropem zalewamy owoce w emaliowanej lub kamiennej misce ( ja użyłam misy z grubego szkła ) .
Odstawiamy do wystygnięcia.
Następnego dnia konfitury gotujemy jednorazowo z przerwami* .
Tak wyglądają konfitury po pierwszym zagotowaniu.
Wszystkie 'pianki' ( zwane też szumowiną ) miedzy truskawkami należy dokładnie zebrać.


* Gotowanie jednorazowe z przerwami oznacza, że konfitury doprowadzamy do wrzenia na małym ogniu, gotujemy 2 - 3 minuty i zestawiamy z ognia.
Po lekkim przestudzeniu ( około 1 - 2 godziny ), ponownie doprowadzamy do wrzenia i znów odstawiamy z ognia.
I tak około 5 - 6 razy aż konfitura będzie gotowa.
Gotowe konfitury to takie które - są półprzeźroczyste, szkliste, owoce są błyszczące, pianka prawie się nie tworzy, a po przestygnięciu na powierzchni tworzy się cienka powłoka.
Gorące konfitury nakładamy do słoików, zakręcamy i odstawiamy do wystygnięcia.


Konfitura jest pyszna :))))







4 komentarze:

  1. Ależ inspirujący post... Im więcej czytam kulinarne blogi tym bardziej mam ochotę na eksperymenty kulinarne. Twoje konfitury wyglądają niezwykle zdrowo i apetycznie, a w dodatku tak pięknie ubrałaś słoiczek.

    OdpowiedzUsuń
  2. takie książki są najlepsze, przynajmniej widać, że były używane :)
    konfiturki mniam mniam! a etykiety powalające!

    OdpowiedzUsuń
  3. Matko, jak to wszystko smakowicie wygląda...
    Ja jestem nogą w kuchni, gotuję, bo muszę...
    Gospodyni ze mnie w związku z tym żadna, a Ty widzę świetnie się w kuchni odnajdujesz:)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej ! Bardzo przepraszam, że piszę komentarz nie na temat Twojego wpisu ale mam bardzo dużą prośbę. Chcę zrobić prezent dla mojej dziewczyny, która jest teraz za granicą i tym samym sprawić jej radość kiedy wróci. Jednakże by to zrobić potrzebuję do tego Twojej pomocy. Zgodzisz się mi pomóc ?

    Jeśli tak podaję linka:

    [LINK] -> PREZENT DLA KURCZAKA

    OdpowiedzUsuń